naglowek
pracedzieci.jpg
Polish (Poland)English (United Kingdom)
Home > podopieczni > galeria prac dzieci > Piotruś lat 11
Piotruś lat 11

Piotruś otrzymał nagrodę za zajęcie I miejsca w VIII Regionalnym Konkursie Literackim "Moje ulubione miejsce w Łodzi"

Przeczytaj "Pamiętnik" Piotrusia:

 

 

 

PAMIĘTNIK

16 października 2011r. (niedziela)

 

Pojechaliśmy dzisiaj pierwszy raz naszym nowym dużym samochodem na wycieczkę do Pałacu Poznańskich. Gdy wysiedliśmy, zatrzymaliśmy się przed przejściem dla pieszych, żeby zobaczyć fasadę rezydencji. Była wspaniała! Pokryta pięknymi rzeźbami. Na dachu widać było dwie wielkie kopuły.

Przeszliśmy na drugą stronę ulicy i spotkaliśmy naszego największego wroga, czyli schody. Na szczęście tylko dwa. Poza tym mój tata jest silny jak Schwarzenegger i wniósł mnie razem z wózkiem do pałacu. Zobaczyłem piękny hol i kolejne schody prowadzące na pierwsze piętro. Pokryte były czerwonym dywanem, wyglądały bardzo elegancko, ale dla niepełnosprawnych i ich opiekunów bardzo „groźnie”.

Skręciliśmy w lewo i weszliśmy do tej części holu, gdzie była wystawa prac Artura Szyka. Plakaty przedstawiały różne wydarzenia z historii Polaków i Żydów. Najbardziej podobały mi się te, które ośmieszały Niemców, a szczególnie Hitlera. Następnie poszliśmy do sali poświęconej Markowi Edelmanowi. Był on Żydem, który brał udział w Powstaniu Warszawskim. Po wojnie mieszkał w Łodzi, gdzie pracował jako kardiolog. Było mi bardzo smutno, gdy zobaczyłem zdjęcia z getta warszawskiego, na których ludzie umierali z głodu. Później postanowiliśmy pokonać naszego największego wroga i wejść na pierwsze piętro. Pomogli nam dwaj panowie ochroniarze i dzięki nim wróg się poddał, a my weszliśmy na górę. Wszystko odbyło sie bez rozlewu krwi i strat w ludziach i sprzęcie.

Najpierw skierowaliśmy się do jednej z największych sal - jadalni. Od razu "rzucił mi się w oczy " wspaniały, rzeźbiony i pięknie zdobiony sufit. Nad kominkiem wmurowany był w ścianę kolorowy, błyszczący, szklany paw.

Równie piękna była sala lustrzana, do której się następnie udaliśmy. Na ścianach umieszczone były ogromne lustra, które sprawiały wrażenie, że sala nie ma początku ani końca. Na suficie wisiały wielkie żyrandole, które oświetlały całe pomieszczenie. Z przodu ustawiona była scena, a na środku rzędy krzeseł, aby mogły się tu odbywać koncerty i przedstawienia.

Dwie mniejsze sale poświecone były Arturowi Rubinsteinowi. W pierwszej najbardziej zainteresował mnie odlew dłoni tego wybitnego pianisty umieszczonych w szklanej gablocie w kształcie piramidy. Gdy przeszliśmy do drugiej sali, zobaczyliśmy różne nagrody kompozytora. W gablotach umieszczone były liczne medale. Pierwszy raz w życiu zobaczyłem złotą płytę za wydanie ponad 300 000 płyt z muzyką i statuetkę Oskara za udział w filmie biograficznym, gdzie zagrał samego siebie.

Następnie poszliśmy do części mieszkalnej, czyli do garderoby i sypialni pani Poznańskiej. Szczególnie zainteresowała mnie toaleta pod postacią nocnika w kształcie ozdobnego garnka, który stał pod łóżkiem. Zdziwiło mnie to, że szafa wbudowana była w ścianę między dwoma pomieszczeniami i otwierała się z obu stron. Lokaj nie musiał wchodzić do swojej pani, tylko wkładał ubrania z jednej strony a Poznańska wyjmowała je z drugiej. Opowiadała mi o tym pani z muzeum. Wytłumaczyła mi również dlaczego w sypialni jest takie malutkie łóżko. W dawnych czasach ludzie spali na siedząco, ponieważ bali się położyć, bo obawiali się, że się uduszą.

Najbardziej ze wszystkich pomieszczeń podobał mi sie gabinet Izraela Kalmanowicza Poznańskiego. Był mały i przytulny. Pod oknem stało duże biurko. Na blacie ustawione były dwie świece, atrament, telefon z korbką, stara maszyna do pisania, przycisk do papieru i suszka do dokumentów. Na ścianie wisiało drzewo genealogiczne rodu Poznańskich. W lewej części pomieszczenia stał stół nakryty grubym zielonym obrusem i pięć starych krzeseł. Wyobrażałem sobie fabrykanta, jak siedział przy biurku, rozmawiał przez telefon, zapisywał informacje na kartce, podpisywał dokumenty i czytał gazetę.

Na koniec obejrzeliśmy Galerię Mistrzów Polskich. Widziałem tam wszystkie rodzaje malarstwa, o których rozmawialiśmy akurat na lekcji języka polskiego. Rodzicom się bardzo podobało, ja się trochę nudziłem. Wykorzystałem ten czas i rozglądałem się po salach. Policzyłem, że były trzy kamery, trzy wejścia do Internetu i dwa przyciski do uruchomienia alarmu pożarowego. Dla każdego znalazło się więc coś ciekawego i wszyscy byliśmy zadowoleni.

Wyszliśmy z pałacu jako ostatni zwiedzający z pomocą naszych znajomych już ochroniarzy. Chciałbym pojechać tam jeszcze raz, bo nie wszystko zdążyliśmy obejrzeć i nie wszystko dokładnie pamiętam.

 

 

Piotr Laudan

Kl. IV A, Szkoła Podstawowa nr 33

z Oddziałami Integracyjnymi w Łodzi

 

nagrodapiotrka1

nagrodapiotrka2

nagrodapiotrka3

 

 

 


 

 

Zobacz nas na:

Facebook Page: 394849947319337 Twitter: HospicjumDzieci YouTube: Hospicjumdladzieci External Link: plus.google.com/+StowarzyszenieŁódzkieHospicjumdlaDzieciŁódź

Dziękujemy za 1%

Zakrętaki

do_www

wpłaty online